Prośba. o udzielenie zgody na widzenie. Zwracam się z uprzejmą prośbą o udzielenie mojej osobie zgody na widzenie z oskarżonym, tymczasowo aresztowanym ….. (Imię i nazwisko) Prośbę swą motywuję tym, iż jestem bliską osobą dla oskarżonego. Jest to dla mnie i narzeczonego bardzo długa rozłąka, w dodatku tak nagła.
Dla RPO sprawa śmierci Agnieszki Pysz w areszcie śledczym jest jedną z ważniejszych w tym roku – powiedział rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar na konferencji prasowej po tym, jak opisał tę sprawę. RPO podziękował za to redakcji Onetu. Sprawę śmierci Agnieszki Pysz RPO dr Adam Bodnar, jego zastępczyni dr Hanna Machińska oraz dwoje ekspertów BRPO – dr Ewa Dawidziuk i dr Marcin Mazur – przedstawili na konferencji prasowej 2 października. Agnieszka Pysz zmarła 7 czerwca 2017 r. w Areszcie Śledczym Warszawa-Grochów. Miała 38 lat. - O wadze tej sprawy świadczy to, że mówiłem o niej 20 lipca podczas debaty sejmowej o sądownictwie. Pytałem wtedy, czy po proponowanych przez rządzących zmianach „matka dziewczyny zmarłej w areszcie ze względu na zaniedbania służby więziennej będzie mogła liczyć na sprawiedliwość i osądzenie winnych, jeśli sprawa będzie mogła nieść konsekwencje dla osób odpowiedzialnych za więziennictwo?” – przypomniał Adam Bodnar. Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje rocznie 10 tys. zgłoszeń od osób pozbawionych wolności. Zajmuje się tymi, które budzą wątpliwości. Ma prawo przeprowadzić badanie na miejscu, w areszcie czy więzieniu. Sprawa Agnieszki Pysz była taką sprawą. Nie tylko dlatego, że doszło do śmierci człowieka, za którego odpowiedzialność wzięła Rzeczpospolita. Ale także dlatego, że państwo nie dokładało należytej staranności w wyjaśnieniu sprawy. Sprawa śmierci Zbigniewa Dzieciaka – 2001 r. 9 grudnia 2008 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka po raz pierwszy uznał Polskę za winną naruszenia prawa od życia (art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Chodziło o sprawę Zbigniewa Dzieciaka, który zmarł w areszcie śledczym w 2001 r. po tym, jak nie zapewniono mu odpowiedniej pomocy lekarskiej. Trybunał orzekł wtedy, że państwo polskie nie tylko przyczyniło się do śmierci Zbigniewa Dzieciaka, ale też nieefektywnie tę sprawę wyjaśniało. – Od czasu tego wyroku we wszystkich podobnych sprawach powinna się nam zapalać czerwona lampka – przypomniała na konferencji prasowej zastępczyni RPO Hanna Machińska. Drugą sprawą, która powinna dać do myślenia, jest sprawa Claudiu Crulica, obywatela Rumunii, który w 2008 r. zmarł w polskim areszcie śledczym w Krakowie. To wtedy, po interwencji ówczesnego RPO Janusza Kochanowskiego, Służba Więzienna zaczęła przesyłać Rzecznikowi cotygodniowe wykazy „zdarzeń nadzwyczajnych” po to, by takie wypadki nie uszły niczyjej uwadze. Dobre sprawdzenie takiej sprawy zwiększa bowiem szansę, że nieszczęście się nie powtórzy. Sprawa śmierci Agnieszki Pysz – 2017 r. Niestety, dziewięć lat później, w sprawie Agnieszki Pysz „wykaz zdarzeń nadzwyczajnych” nie zadziałał. Informacja, którą Służba Więzienna przesłała rutynowo RPO, była tak ogólna i lakoniczna, że mogłaby ujść uwadze (w wykazie napisano tylko, że doszło do zasłabnięcia i zgonu – nie podano wieku osadzonej, a już sam fakt, że w areszcie umiera nagle osoba 38-letnia, kazałby rzecz potraktować uważniej). Rzecznik Praw Obywatelskich nie ogranicza się jednak do sygnałów oficjalnych. Jak zwróciła na konferencji uwagę dr Ewa Dawidziuk, dyrektorka Zespołu Wykonywania Kar w BRPO, Rzecznik dostaje też zgłoszenia od samych osadzonych, ich rodzin, znajomych, także od posłów i senatorów. To są dodatkowe, niezależne źródła informacji, które lepiej pozwalają ocenić sytuację. Zespół ekspertów BRPO analizuje te zgłoszenia i opierając się na wieloletnim doświadczeniu wybiera sprawy, którymi trzeba się zająć – sprawdzić dokumentację, albo zbadać rzecz na miejscu. I tak się stało w sprawie śmierci Agnieszki Pysz. 4 lipca 2017 r., tydzień po tym, jak Dyrektor Aresztu Śledczego Warszawa-Grochów zatwierdził sprawozdanie z „Czynności wyjaśniających…” sprawę śmierci Agnieszki Pysz (wynikało z nich, że nie ma powodu do dalszego badania sprawy), poseł Michał Szczerba przyniósł Rzecznikowi list od kobiet, które mieszkały w jednej cel z panią Pysz. Ich relacja kazała Rzecznikowi podjąć sprawę. I sprawdzić rzecz na miejscu Od 5 lipca przez cztery dni pracownicy BRPO sprawdzali fakty w areszcie na Grochowie: przejrzeli notatki, ale też porozmawiali z funkcjonariuszami i współosadzonymi („Sprawozdanie z czynności…” powstało bez takich rozmów), sprawdzili monitoring (ustalili, że zachowany monitoring dotyczy ostatnich godzin życia Agnieszki Pysz, nagrania z dni wcześniejszych, kiedy osadzona miała skarżyć się na pogarszający stan zdrowia i przestawała chodzić, nie ma - nie zostały zabezpieczone, a w kolejnych dniach uległy rutynowemu skasowaniu). Na podstawie samych notatek Dyrektor Aresztu zaakceptował wniosek „Sprawozdania z czynności…”, że Agnieszka Pysz nie wykazywała objawów chorobowych - po prostu nagle zmarła. Tymczasem informacje zbierane przez ekspertów BRPO temu przeczą. Jak relacjonował dziennikarzom dr Marcin Mazur, wicedyrektor Zespołu Wykonywania Kar, który badał sprawę na miejscu w areszcie, i funkcjonariusze i współosadzone przyznawali, że zdrowie kobiety pogarszało się. Jednocześnie pracownicy BRPO z Wrocławia sprawdzili, co się działo z Agnieszką Pysz, kiedy kilka tygodni wcześniej przebywała w zakładzie karnym we Wrocławiu. – Tę sprawę staraliśmy się wyjaśnić dogłębnie. Z naszych ustaleń wynikało jednak, że we Wrocławiu nic złego się nie działo jeszcze– wyjaśniał na konferencji prasowej RPO Adam Bodnar. 17 lipca RPO zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Pięć dni wcześniej, a więc już w czasie kontroli RPO na Grochowie, Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej stwierdził oficjalnie, że sprawa śmierci Agnieszki Pysz zaczyna budzić jego wątpliwości: „Sprawozdanie z czynności” wymaga uzupełnienia, więc – jak poinformował RPO – zwrócił się o dodatkowe dokumenty. Jednak dopiero RPO zwrócił uwagę, że osobą, która odpowiadała za przygotowanie „Sprawozdanie z czynności…” (zaakceptowane później przez Dyrektora Aresztu i przekazane do Dyrekcji Okręgowej SW), jest nie kto inny ale Kierownik Ambulatorium, a więc osoba, która miała wpływ na to, jaką pomoc lekarską dostała osadzona. Kierownik Ambulatorium powinien być więc z badania sprawy wyłączony - a nie prowadzić czynności wyjaśniające. Kolejną rzeczą – jak wyjaśnił dr Mazur – która zaniepokoiła pracowników BRPO, była informacja Służby Więziennej, że nie dysponowała adresem matki Agnieszki Pysz, więc nie mogła jej zawiadomić o śmierci córki (matka dowiedziała się o tym, kiedy przyszła na widzenie). Już wiadomo, że to nieprawda – dane matki Agnieszki Pysz są w czyli wewnętrznym systemie informatyczny o osadzonych. Wszystkie te ustalenia wskazywały na to, że sprawa jest bardzo poważna – nie jest wykluczone, że mechanizmy systemowe, które ujawniła sprawa Dzieciak przeciw Polsce, nadal działają. 20 lipca – w Sejmie, w czasie debaty o sądownictwie, przy pełnej sali sejmowej - RPO Adam Bodnar mówi o sprawie Agnieszki Pysz, choć bez szczegółów (to jeden z przykładów, jakie podaje na to, że obywatelom potrzebne są sądy niezawisłe od władzy wykonawczej). Prokuratura i Służba Więzienna wiedzą już, o kim mowa. Prokuratura podjęła już sprawę nieumyślnego spowodowania śmierci Agnieszki Pysz (czyn z art. 155 Trzy tygodnie później Służba Więzienna konkluduje swoje działania i także zawiadamia prokuraturę. 11 września RPO wysyła do Dyrekcji Generalnej SW (i upublicznia) wystąpienie, w którym pokazuje że sposób zawiadamiania o zdarzeniach nadzwyczajnych w jednostkach penitencjarnych nie spełnia swej roli. Opisuje też inne nieprawidłowości, powołując się przy tym na sprawę p. Agnieszki Pysz. Podaje też przykłady innych spraw, którymi się zajmuje (patrz załącznik pod tekstem).
kontakt@zpozdrowieniem.pl pon.-pt. 8:00 - 16:00. 33 444 66 32 Infolinia 24 h wyłącznie dla klientów serwisu. Akceptuję politykę prywatności i wyrażam zgodę na otrzymywanie treści marketingowych. Ważne informacje nt. Oddziału Zewnętrznego we Wrocławiu (Fiołkowa 38, Wrocław) - kontakt, widzenia, dojazd.Od ponad 300 dni nasze koleżanki, dziennikarki Biełsatu, Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, są więzione za to, że pokazały ludziom prawdę o działaniach reżimu. W lutym tego roku zostały skazane na dwa lata pozbawienia wolności, a w czerwcu przewiezione do kolonii karnej w Homlu, gdzie odbywają swoje dziennikarek Biełsatu. Zdj. Kaciaryny, dziennikarz Ihar Iljasz, i mama Darii, Natalla Cierabilenka, opowiedzieli nam o tym, jak wygląda codzienność ich najbliższych w nowej rzeczywistości, co robią w wolnym czasie i o czym piszą w kontakty z bliskimiOd czasu zatrzymania dziennikarek 15 listopada 2020 roku Natalla mogła spotkać się z córką tylko trzy razy: dwa razy, gdy Dasza przebywała w areszcie śledczym – po wyroku i apelacji, a 25 sierpnia udało jej się otrzymać pozwolenie na czterogodzinne widzenie w kolonii.– Teraz czekamy na dłuższe widzenie, ale we wrześniu nie wydali nam zezwolenia. Czekamy na październik, ale nie wiem, czy spotkanie będzie możliwe – mówi pani momentu przeniesienia do kolonii Iharowi Iljaszowi udało się dwukrotnie spotkać z żoną. Na początku lipca otrzymali zgodę na krótką, czterogodzinną wizytę, a w sierpniu na dłuższą, widzeń, bliscy mogą komunikować się z dziewczynami przez telefon i wideorozmowy.– Jest mi lżej od momentu, gdy Dasza została przeniesiona do kolonii. Teraz możemy od czasu do czasu porozmawiać przez telefon. Czekanie na pierwszy telefon bardzo mnie stresowało. Teraz regularnie, raz w tygodniu, rozmawiamy przez telefon, a dwa razy w miesiącu mamy wideorozmowy przez Viber, raz z jej siostrą i raz ze mną – mówi mama długość połączeń z kolonii jest bardzo ograniczona. Ponadto w trakcie rozmowy obok osadzonej stoi pracownik kolonii. W takich warunkach nie jest komfortowo prowadzić rozmowę, a połączenie trwa nie więcej niż pięć, siedem minut, choć dobrze, że w ogóle jest taka połączenie mogło dojść do skutku, osadzona musi najpierw napisać oświadczenie, że chce zadzwonić do konkretnego członka rodziny, podać dane. Harmonogram połączeń jest zwykle zatwierdzany na początku miesiąca.– Istnieją dość surowe zasady dotyczące połączeń – mówi mąż Kaciaryny. – Na przykład, jeśli dzwoni do mamy, to jej tata nie może w ogóle włączyć się do rozmowy, jest to surowo zabronione. Oznacza to, że można rozmawiać tylko z osobą, która została wskazana w oświadczeniu połączenia. Nawet odgłosy słyszane w tle mogą być podstawą do przerwania zauważył również, że w kolonii sytuacja w zakresie komunikacji i korespondencji jest o wiele lepsza niż w areszcie śledczym czy w więzieniu w Żodzinie, gdzie bywało, że przez dwa tygodnie nic nie docierało.– Tutaj mamy listy i telefony, cały czas coś przychodzi i to dość szybko. Zdarza się, że list nie przechodzi z powodu cenzury, ale to dość dziennikarek podkreślają, że ciągła korespondencja jest możliwa tylko z rodziną.– Dasza dostaje wszystkie listy od nas, a do nas przychodzą od niej. Ale jeśli chodzi o listy od przyjaciół i kolegów, to nie jest najlepiej, większość z nich nie w ogóle nie dociera. Zadzwonili do mnie jej przyjaciele i powiedzieli, że piszą, ale nie dostają odpowiedzi. Prawdopodobnie administracja niszczy te listy po to, by dziewczyny nie czuły się wspierane i myślały, że wszyscy o nich zapomnieli – wyjaśnia pani korespondencji u Kaci wygląda podobnie: po przeniesieniu do kolonii karnej liczba listów od kolegów i innych osób gwałtownie zmalała.– O ile kiedyś przychodziły całymi chmarami, setkami, o tyle teraz niewiele listów w ogóle dociera. Mało prawdopodobne jest, że mogło się to tak nagle zmienić – raczej są one po prostu „odsiewane” – mówi rozmów telefonicznych i listów, komunikacja odbywa się za pośrednictwem prawników. Prawnik odwiedza Kaciarynę raz w tygodniu, taką zasadę rodzina wprowadziła na samym początku. To już piąty pełnomocnik dziennikarki: trzem poprzednim odebrano licencje, a jeden sam wycofał się z procesu pod pracy w koloniiKacia i Dasza mieszkają w kolonii w dużych celach z piętrowymi łóżkami, gdzie atmosfera przypomina nieco koszary wojskowe. Muszą być ubrane w specjalny uniform dla więźniów. Jest to oficjalny strój, na którym naszyta jest metka ze zdjęciem, artykułem, za który zostały skazane oraz datą początku i końca wyroku. Więźniowie w kolonii mają również obowiązek pracować. W koloniach kobiecych więźniarki zajmują się najczęściej szyciem jest „zatrudniona” jako modelarka. Jak mówi jej mama, w tej pracy nie ma odpoczynku, jest się w ciągłym ruchu. Daria pracuje przy dużym stole, prasuje wzory, obrysowuje kredą niektóre szczegóły ubrań. Ale jest szczęśliwa, że nie musi pracować przy maszynie do z kolei, pracuje w fabryce krawieckiej na hali produkcyjnej. Tam zszywają drobne elementy odzieży dla różnych agencji rządowych.– Zamówienia się zmieniają. W czasie, gdy rozmawialiśmy z nią na początku lata, szyli elementy umundurowania dla kadetów Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych – wspomina i Dasza pracują w różnych oddziałach, ale czasami spotykają się podczas rotacji w kolonii w pełnym wymiarze godzin przez sześć dni w tygodniu, w tym w soboty. Czasami muszą pracować też w niedziele. Harmonogram pracy jest ułożony na dwie zmiany, które następują po sobie naprzemiennie: jeden tydzień na pierwszej zmianie, a następny na więźniarki powinny po godzinach pracy mieć czas dla siebie. Zwykle jednak są one obciążone dodatkowymi pracami, takimi jak sprzątanie pomieszczeń, terenu czy przebieranie pracę na produkcji otrzymuje się płacę minimalną.– Dasza chwaliła się swoją pensją, chciała nawet pokazać kwit wypłaty. Jej wynagrodzenie podczas „stażu” wynosiło 41 rubli (ok. 64 złote – . Z tej pensji potrącili 30 rubli, nie wiem dokładnie za co, chyba za zakwaterowanie. Zostało jej 10 rubli – opowiada matka i nowy zawódOsadzone mają możliwość zdobycia dodatkowego zawodu w kolonii. Od 1 września Kacia została zapisana do szkoły zawodowej, gdzie uczy się zawodu fryzjerki. W swoich listach Kacia pisze, że proces nauczania sprawia jej przyjemność.– To odwraca jej uwagę od ogólnej smutnej rzeczywistości. Kacia podchodzi do tej nauki nawet nieco entuzjastycznie. Ale szkolenie nie zwalnia jej z głównej pracy: pracuje całą zmianę, a potem idzie na zajęcia – mówi również chciała się uczyć, miała rozpocząć naukę szycia, ale ponieważ zagubiono wymagany dokument, nie będzie mogła kontynuować w czasie wolnym…Oprócz nauki i pracy, Kacia stara się znaleźć czas na listy.– Poprosiła mnie, żebym przeprosił tych, którym nie może odpowiedzieć od razu, bo teraz jest dużo mniej czasu na pisanie odpowiedzi. To zupełnie nie tak, jak w areszcie śledczym, gdzie można pisać listy od rana do nocy – mówi mąż się też znaleźć czas na czytanie. Więźniarki mają możliwość odwiedzenia biblioteki raz na kilka tygodni. Jak mówi Ihar, dla Kaci przebywanie wśród regałów wypełnionych książkami to odpoczynek, bardzo ją to uspokaja. Ostatnią jej lekturą był drugi tom „Archipelagu Gułag” Sołżenicyna, a w ostatnim liście przysłała cytat z niego, który utkwił jej w mówi mama Daszy, w wolnym czasie dziennikarka również pisze listy, dużo czyta, stara się czymś zająć., chodzi na siłownię i w ogóle stara się prowadzić aktywny tryb życia.– Dasza czasami przysyła mi swoje rysunki, ale nie tak często jak z aresztu śledczego. Ostatnio, kiedy późno w nocy szli z pracy i zobaczyła na niebie piękny księżyc, chciała go narysować i wysłać do mnie – wspomina pani się dzielnieMimo wszystkich trudności, jakie dziennikarki przeszły w tych miesiącach, nie tracą one pani Natalli, Dasza już się oswoiła się z sytuacją. I była bardzo szczęśliwa, że po areszcie śledczym, ciągle przebywała na zamkniętej przestrzeni, zobaczyła niebo i kwiaty.– Tak długi pobyt w areszcie śledczym przez był dla nich bardzo trudny – że córka kocha wolność i nie lubi być od nikogo zależna.– Dlatego bywa, że jest jej tam ciężko. Ale niczego nie żałuje. Za każdym razem, gdy ją o to pytam, zawsze mi mówi: „Mamo, nawet nie próbuj mówić mi czegoś takiego, bo ja szłam, wiedząc po co idę” – pani Natalla przywołuje słowa mówi mama Daszy, w trakcie pobytu w więzieniu dziennikarka nawiązała kontakt z chłopakiem, który stała się dla niej bardzo bliski. Wspierają się wzajemnie i będą się ze sobą komunikować również po wyjściu na również jest w pogodnym nastroju i w dobrej kondycji emocjonalnej i fizycznej. Jak twierdzi Ihar, wierzy ona w swój wybór, wierzy, że pokona wszystkie trudności i będzie mogła godnie przejść dalszą drogę.– Osobiście ogromnie podziwiam Kacię, nieprzerwanie. I często mówię jej w o tym listach, że podziwiam ją za jej odwagę, uczciwość. Jestem z niej niezmiernie dumny – mówi mąż jak wielu więźniom politycznym na Białorusi, naszym koleżankom kilkakrotnie proponowano napisanie prośby o ułaskawienie, ale dziewczyny za każdym razem odmawiały wciąż udowadniając, że są niewinne i zostały skazane że nasze koleżanki Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa zostały zatrzymane 15 listopada 2020 roku za prowadzenie relacji na żywo z brutalnego rozproszenia zgromadzonych na akcji upamiętniającej zamordowanego Ramana Bandarenkę, kiedy to służby zniszczyły miejsce pamięci stworzone przez mieszkańców Mińska. Kaciaryna i Daria zostały oskarżone o „organizację i przygotowanie działań rażąco naruszających porządek publiczny” (art. Kodeksu Karnego Białorusi).18 lutego 2021 roku sędzia sądu okręgowego dzielnicy Frunzenski Rajon w Mińsku Natalla Buhuk skazała dziennikarki na dwa lata pozbawienia wolności w kolonii o zaostrzonym ksz/
Szybki kontakt. Sprawdź status zamówienia Historia zamówienia bez logowania. kontakt@zpozdrowieniem.pl pon.-pt. 8:00 - 16:00. 33 444 66 32 Infolinia 24 h wyłącznie dla klientów serwisu. Ważne informacje nt. Aresztu Śledczego w Gdańsku (Kurkowa 12, Gdańsk) - kontakt, widzenia, dojazd.Widzenie – podstawowe informacje. Najpierw należy określić czy czy osoba, którą chcemy odwiedzić przebywa w areszcie śledczym (toczy się postępowanie wyjaśniające) czy zakładzie karnym (osoba osadzona jest w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności). Od miejsca pobytu zależą dni i godziny widzeń w jednostkach penitencjarnych.
Zasady udzielania widzeń w Areszcie Śledczym w ŁodziWidzenia ze skazanymi i tymczasowo aresztowanym odbywają się według następującego grafiku: Skazani poniedziałek – osadzeni skazani z nazwiskami na litery od A do J; wtorek – osadzeni skazani z nazwiskami na litery od K do O; środa – osadzeni skazani z nazwiskami na litery od P do Ż; Tymczasowo aresztowani czwartek – osadzeni tymczasowo aresztowani z nazwiskami na litery od A do L; piątek – osadzeni tymczasowo aresztowani z nazwiskami na litery od Ł do Ż; osadzeni zatrudnieni – niedziela Widzenia udzielane są w godz. 9:00 – 15:45; podanie o ich udzielenie przyjmuje się od godz. 8:15 do godz. 13:00. Widzeń nie udziela się: 1 stycznia, I dnia Świąt Wielkanocnych, 3 maja, 1 listopada, 25 grudnia. Osadzenia skazani, wobec których stosowany jest środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania w innej sprawie traktowani są jak tymczasowo aresztowani. Dodatkowe widzenia przysługujące z tytułu sprawowania prawnej lub faktycznej opieki nad dzieckiem do lat 15 realizowane są od poniedziałku do środy oraz w niedzielę. Widzenia dla osadzonych zatrudnionych nieodpłatnie na stanowiskach porządkowych w oddziałach mieszkalnych realizowane są od poniedziałku do piątku oraz w niedzielę z uwzględnieniem powyższego podziału na osadzonych skazanych i tymczasowo aresztowanych. więcej : adwokat Tomasz Murgrabia 22 listopada 2023 roku w Areszcie Śledczym w Gdańsku podczas uroczystej odprawy płk Tomasz Raczyk, Zastępca Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Bydgoszczy wraz z płk. Arturem Królem, Dyrektorem Aresztu Śledczego w Gdańsku wręczyli funkcjonariuszom Służby Więziennej Pierwsze widzenie po zatrzymaniu w areszcie śledczym/ zakładzie maja 2016Areszt Śledczy i Zakład Karny Warszawa BiałołękaPierwsze widzenie w areszcie śledczym/ zakładzie karnym jest zawsze najtrudniejsze. Nie wiadomo jak się zachować, co ze sobą zabrać, a czego nie. W tym artykule przybliżymy Państwu kilka uniwersalnych zasad jak zachować się podczas pierwszego widzenia w areszcie śledczym czy zakładzie widzenie po zatrzymaniu. Jeżeli znasz już miejsce w jakim przebywa osoba osadzona tzn. w jakim areszcie śledczym lub zakładzie karnym – wyślij jej wypiskę. Dzięki niej bliska Ci będzie miała środki na kupno podstawowych rzeczy takich jak środki czystości czy trochę smakołyków z więziennej kantyny. (Sklepu na terenie aresztu śledczego/ zakładu karnego, z którego korzystają osadzeni i ich rodziny podczas widzeń). (Wypiskę możesz zrealizować za pośrednictwem naszego serwisu klikając tutaj.)Jeżeli nie wiesz czy i gdzie przesiaduje bliska Ci osoba zapoznaj się z naszym artykułem: Jak zlokalizować osadzonych?Przed widzeniem wejdź na stronę internetową aresztu śledczego/ zakładu karnego, aby sprawdzić w jakie dni i o jakiej porze udzielane są widzenia. Po udaniu się do ośrodka penitencjarnego zgłoś się do okienka. Funkcjonariusz Służby Więziennej poprosi o dokument tożsamości. W zamian otrzymasz kluczyk do szafki – należy w niej zostawić przedmioty, których nie można wnieść do środka np. kluczyki, portfel, telefon – wyciszcie go proszę, bo potem szafki dzwonią jak szalone!)W przypadku aresztu śledczego prokurator/ sąd często udziela pozwolenia na jednorazowe widzenie z osadzonym/ osadzoną na bezpośrednie widzenie lub widzenie uniemożliwiające bezpośredni kontakt z osobą osadzoną. – Takie widzenie odbywa się przez szybę, rozmawiając przez widzenie zabierz ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy, to znaczy dowód osobisty i pieniądze (samą gotówkę, bez portfela, bez kart, bez zdjęć, monety ,ożesz zabrać ze sobą – najlepiej w przezroczystym woreczku). Dzięki gotówce kupisz smakołyki w więziennej kantynie, aby uprzyjemnić sobie czas podczas widzenia z najbliższymi. Pamiętaj! Kup tylko tyle ile zdołacie razem zjeść/ wypić podczas widzenia. Osoba osadzona w zakładzie karnym czy areszcie śledczym nie może z widzenia (nawet jak zostanie) zabrać ze sobą do celi żadnych produktów. (Co wypije i co zje to już jego/ jej : ) Produkty, które zostały zabiera osoba, która przyszła na zwykle trwają 60 min. Osadzony/osadzona może dostać bonus w wysokości np. 15 czy też 30 min., aby przedłużyć widzenia można zamówić paczkę spożywczą lub/i higieniczną. Lista z dostępnymi produktami do złożenia zamówienia jest dostępna w kantynie oraz na stronie internetowej zakładu karnego/ aresztu śledczego. (Po samą listę nie stójcie w kolejce – grzecznie poproście i dostaniecie) więcej o składaniu zamówień na paczki pod tym linkiem: Jak prawidłowo przygotować paczkę?.UWAGA! Paczkę możesz przygotować w domu – uzupełnić listę produktów, które zostaną dostarczone osobie osadzonej. Osadzony/ osadzona listę dostępnych produktów w kantynie może bez problemu dostać w celi. Aby zaoszczędzić czas i spędzić go z osobą ważną dla Ciebie na rozmowie, a nie na składaniu zamówienia i staniu w kolejce do kantyny/ płatności itd. zrób tak: Poproś, aby osoba osadzona zaznaczyła na liście z kantyny produkty, które chce otrzymać. Taką listę może podać Ci podczas widzenia. Następnie wypełnij zamówienie na paczkę w domu, opłać przez internet i wyślij pod wskazany adres e-mail. Dzięki temu zaoszczędzisz cenny czas na rozmowę, którego jest przecież po zatrzymaniu prokuratura i osoba zatrzymana mają „dla siebie” dwa tygodnie. Najczęściej podczas tych 14 dni nie są udzielana żadne pozwolenia na widzenia (osoby zatrzymanej z rodziną). Nie pozostaje nic innego jak widzeń | źródło: widzeń uniemożliwiająca bezpośredni kontakt z osobą osadzoną „pleksa” | źródło:Sytuacja występująca w pewnych kręgach dość często. Ktoś sobie coś przeskrobał i siedzi. Pytanie teraz gdzie siedzi, po co i na jak długo? Pojęcia związane z tym siedzeniem właśnie są bardzo często mylone. Na szczęście coraz rzadziej, ale jeszcze czasem zdarza się usłyszeć w mediach, że ktoś jest podejrzany o dokonanie zabójstwa i póki co odbywa karę aresztu. Albo, że ktoś zabił i poszedł siedzieć tylko na trzy miesiące. Pisałam trochę o tej tematyce we wpisie o 5 mitach prawnych, a dzisiaj chciałabym dorzucić jeszcze kilka zdań w tym temacie. Czym się różnią tymczasowe aresztowanie, kara aresztu i kara pozbawienia wolności? Można by z grubsza powiedzieć, że te trzy pojęcia łączy to, że delikwent jest izolowany od społeczeństwa za to, że coś przeskrobał. Ale przy tymczasowym aresztowaniu jest inaczej. Tymczasowo aresztowany może być człowiek, któremu jeszcze nie udowodniono winy. Jest to środek stosowany w czasie prowadzenia postępowania karnego, na mocy postanowienia sądu. Stosuje się go wtedy, kiedy zebrane w sprawie dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony czy też podejrzany popełnił przestępstwo. Duże prawdopodobieństwo nie oznacza jednak pewności. Zdarzają się przypadki osób, wobec których zastosowano tymczasowe aresztowanie, a które w procesie karnym zostały później uniewinnione. Tymczasowe aresztowanie nie jest karą. Jest tzw. środkiem zabezpieczającym – ma zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania. Konkretnie to, żeby oskarżony nie uciekł i nie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości, żeby będąc na wolności nie zacierał śladów, nie nakłaniał świadków do składania fałszywych zeznań i tak dalej. Wyjątkowo, można zastosować tymczasowe aresztowanie wobec osoby, co do której wprawdzie nie zachodzi obawa, że będzie utrudniać postępowania, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że osoba ta popełni nowe ciężkie przestępstwo. Tymczasowo aresztowany siedzi w areszcie śledczym. W praktyce często zdarza się, że areszt śledczy jest po prostu wyodrębnionym oddziałem w zakładzie karnym. Tymczasowo aresztowanego obowiązują nieco inne rygory niż osobę odbywającą karę. Wszystko podporządkowane jest zabezpieczeniu prawidłowego toku postępowania. Dlatego też na przykład na widzenie z tymczasowo aresztowanym trzeba uzyskać zgodę, takie widzenie odbywa się w asyście funkcjonariusza służby więziennej, w sposób uniemożliwiający bezpośredni kontakt. Nieco inne zasady dotyczą oczywiście widzeń z obrońcą. Tymczasowe aresztowanie to temat rzeka – jeżeli chcecie dowiedzieć się o nim więcej, dajcie znać! Przygotuję na ten temat oddzielny wpis. Kara aresztu Od tymczasowego aresztowania należy odróżnić karę aresztu. Karę aresztu można zarobić za popełnienie niektórych wykroczeń. Na przykład za kradzież o wartości do 1/4 minimalnego wynagrodzenia. Taka kradzież, jest wykroczeniem a nie przestępstwem ( jeżeli nie wiesz dlaczego, zobacz wpis o tym, czy lepiej jest kraść czy oszukiwać, czyli o czynach przepołowionych). Wykroczeniem zagrożonym karą grzywny, ograniczenia wolności albo aresztu właśnie. Kiedyś pisałam Wam o tym, że kara aresztu grozi na przykład za zapłatę grzywny za inną osobę, albo za przeprowadzenie zbiórki na grzywnę. Kara aresztu trwa najkrócej 5 dni, najdłużej 30 dni. Tak naprawdę kary aresztu orzekane są w przypadku wykroczeń bardzo rzadko. Nie są na pewno tak popularne jak kary grzywny, szczególnie w trybie mandatowym. Ale sama kiedyś byłam świadkiem ukarania karą aresztu za niewielką kradzież. Takie sytuacje zdarzają się zwłaszcza w przypadku osób z bogatą kartoteką karną. Warto też wspomnieć o tym, że skazań za wykroczenia, co do zasady nie umieszcza się w Krajowym Rejestrze Karnym ( tym, co to potem z niego wyciąga się zaświadczenia o niekaralności). Wyjątkiem jest właśnie sytuacja prawomocnego skazania za wykroczenie na karę aresztu. Takie skazanie, mówiąc kolokwialnie „ląduje nam w papierach”. Skazany na karę aresztu, zasadniczo „mieszka” w okresie odbywania tej kary w zakładzie karnym typu półotwartego (nie w areszcie śledczym!). Szczególne okoliczności mogą przemawiać jednak za tym, żeby umieścić go w zakładzie karnym innego typu. Kara pozbawienia wolności Kara pozbawienia wolności grozi za popełnienie przestępstwa. Kara pozbawienia wolności trwa najkrócej miesiąc, najdłużej 15 lat. Istnieje również kara 25 lat pozbawienia wolności oraz kara dożywotniego pozbawienia wolności. Karę pozbawienia wolności wykonuje się w zakładach karnych. Rodzaje zakładów karnych mamy u nas bardzo różne : zakłady dla młodocianych, dla odbywających karę po raz pierwszy, dla recydywistów penitencjarnych, dla odbywających karę aresztu wojskowego. Takie zakłady mogą być organizowane jako zakłady typu zamkniętego, półotwartego albo otwartego. Jeżeli chcecie, żebym więcej napisała Wam o typach zakładów karnych, to dajcie mi znać. Jeżeli interesuje Was jak wygląda życie za kratkami ( mam nadzieję, że czysto ze względów poznawczych), wyżywienie osadzonych albo dostęp do diety wegańskiej w więzieniu, to możecie zajrzeć do wpisu o wyżywieniu osadzonych albo do wpisu o karze pozbawienia wolności, czyli o pięciu ciekawostkach zza krat. Mam nadzieję, że ten wpis przybliżył Wam trochę tematykę tymczasowego aresztowania oraz kar aresztu i pozbawienia wolności. Jak usłyszycie następnym razem oburzenie z powodu tego, że ktoś za zabójstwo został skazany tylko na 3 miesiące aresztu, to będziecie mogli wytłumaczyć, czym jest tymczasowe aresztowanie i że to jeszcze nie jest kara. Oczywiście wpis nie wyczerpuje całości tematu – istnieje na przykład coś takiego jak zastępcza kara pozbawienia wolności czy zastępcza kara aresztu ( taka jak ktoś na przykład uchyla się od płacenia orzeczonej grzywny), kara w zawieszeniu czy nadzwyczajne złagodzenie i obostrzenie kary, aresztowany, w ramach kary porządkowej, może być np. świadek, który uporczywie uchyla się od złożenia zeznań. Jeżeli o którymś z tych tematów chcielibyście poczytać więcej, to piszcie śmiało. Czekam na Wasze propozycje, skargi i wnioski w komentarzu albo w mailu na poczta@ . Informacje o nowych wpisach zawsze wrzucam na moją stronę na Facebooku, tam też Was serdecznie zapraszam. A jeżeli ten wpis uznacie za ciekawy i przydatny, to śmiało podzielcie się nim z innymi.
Większość osób zapewne ciekawi, jak to wszystko wygląda od wewnątrz, czyli jak wygląda nasz dzień w zakładzie karnym. Zacznę od początku. teoretycznie jest pobudka. Piszę teoretycznie, bo wcale mnie to nie budzi, gdyż polega to jedynie na tym, że zapala się światło. Tak więc ja przykrywam się kocem na głowę i łapię te ostatnie 45 minut snu. Kiedy słyszę, że apel jest już blisko mojej celi, wtedy zaczyna się wyścig z czasem. Wyskakuję z łóżka, jakby ktoś mnie wrzątkiem oblał. Szybko szukam spodni. Często mi się nie udaje ich znaleźć, za co zostaję ukarana, że staję w piżamie do apelu. Po nieszczęsnym apelu zdarza się, że idę jeszcze spać do śniadania, czyli do Ostatnio jednak jest to rzadko, gdyż mieszkam w jednej celi z Poli. Ona jest rannym ptaszkiem. Od rana zagaduje, robi kawę, po czym krzyczy, że mamy wstawać, bo nam kawa wystygnie. No i ogólnie nie ma już szans na krótką drzemkę przy Poli :). Tak więc siadamy i rozpoczynamy dzień od kawy i rozmów. Pomimo że przebywamy ze sobą wszystkie pięć przez 24 godziny na dobę, to zawsze mamy jakiś temat do rozmów przy kawie. Jak przyjeżdża śniadanko, oczywiście nigdy nie wiemy, co na nie dostaniemy, zawsze jest ciekawość, co dziś zaserwuje nam szef kuchni. Kiedy już wypijamy kawkę i odbierzemy śniadanie, wtedy zaczyna się mycie. Oczywiście nie posiadamy w celi prysznica, tak więc pozostaje nam poranna toaleta w misce. Dodam tu, że jest nas pięć na celi i czas operacyjny to 30 minut na mycie, gdyż tyle nam przysługuje ciepłej wody. Kto nie zdąży, musi gotować sobie wodę czajnikiem. Po porannej toalecie od zaczynają się spacery. Chodzimy na nie na godzinę dziennie. Oczywiście spacerniak nie wygląda jak aleja spacerowa w parku, tylko jak katakumba, bo tam też jesteśmy zamknięte. Czasami jest to jedyna możliwość do spotkania się z dziewczynami z innych cel, bo dodam że siedzę zamknięta 23 godziny na dobę i właśnie to jedną godziną poza celą jest spacer. Czasami są to dwie godziny, bo jeszcze mamy dwa razy w tygodniu wyjście na świetlicę, też na godzinę. Możemy wtedy pograć w pingponga, piłkarzyki lub nawet poćwiczyć, wymienić książki. Oczywiście najważniejszym moim wyjściem dwa razy w tygodniu jest wyjście na zajęcia. Są to wtorki i czwartki. Wtedy właśnie przychodzą dziewczyny z Fundacji „Dom Kultury” i mamy możliwość dać teksty na bloga i dostajemy odpisy. Wtedy jest full wypas – dwie godziny poza celą. W pozostałe dni po spacerku czekamy na obiad. Nie ukrywam, że lubię w więzieniu wiecznie na coś czekać, czas mi wówczas szybciej płynie. Więc tak w oczekiwaniu na obiad robię różne rzeczy. Na przykład środowe i niedzielne przedpołudnia zazwyczaj są poświęcone na pranie, bo w te dni mamy cały dzień ciepła wodę. Dodam, że nie mamy oczywiście pralki. Wszystko pierzemy ręcznie. Te dwa dni w tygodniu są prawie jak święta. Możemy wtedy korzystać z prysznica przez 7 minut. To trochę trudne, ale jak się człowiek wprawi, to się udaje wykąpać w siedem minut. W pozostałe dni, kiedy nie ma łaźni, zazwyczaj gramy w karty lub każda się czymś osobno zajmuje. Ja na przykład czytam książkę. Po obiadku czas na sjestę i oczywiści czekamy na kolację. Po sjeście zazwyczaj piję kawę i jak otrzymam list przy obiedzie, to go czytam. Niestety, jest to czymś wyjątkowym. Na wolności ludzie nie piszą już zazwyczaj listów, tylko smsy, mejle, a tu to jest nieraz jedyny nasz kontakt ze światem. List od bliskiej osoby jest dla mnie czymś cudownym i czytam go po kilka razy. Jednak wiadomo, nie codziennie otrzymuje się listy, tak więc popołudnia spędzam na rozmowach lub czytaniu książek. O godzinie jest kolacja. Po kolacji, tak mniej więcej koło jest czas na wieczorną toaletę, czyli powtórka tego, co rano. O godzinie jest apel wieczorny i wtedy już do rana nikt nie otwiera celi. Tylko w szczególnych wypadkach, jak komuś się coś dzieje. Po apelu wieczornym, jak jest telewizor na celi, to oglądamy jakiś film. Jak nie ma, to pozostaje gra w karty i czytanie książek. O godzinie zaczyna się cisza nocna, gaśnie światło i wtedy mam czas, żeby spokojnie w ciszy pomyśleć sobie o domu i innych sprawach, często pomarzyć i wyciszyć się. Zasypiam, i znowu, aby do siódmej pospać. Może trochę Wam przybliżyłam, jak to tu wygląda. Najważniejsze, to ułożyć sobie swój plan dnia i tak sobie żyć według niego. Wówczas nie ma czasu na nudę. Siedzimy w pięć na celi. Mamy dwa łóżka piętrowe, jedno pojedyncze, stół i pięć krzeseł. Każda ma tak zwaną swoją kuwetę, w której trzymamy swój dobytek, ubrania i „higienę”. Możemy mieć dwie podkoszulki i jedną bluzę,dwie pary spodni i bieliznę. Jedną piżamę, dwie pary butów i kurtkę. Ubrania możemy wymieniać raz na kwartał. Wtedy idziemy do magazynu odzieżowego i robimy wymianę na inny zestaw odzieży. Oczywiście są to ubrania przysyłane z domu. Na co dzień przy każdym wyjściu z celi musimy być ubrane w mundurek. We własnej odzieży możemy się poruszać jedynie w celi. Zapomniałam jeszcze napisać o najważniejszym przywileju, jaki nam tu przysługuje. Mianowicie są to widzenia z rodziną dwa razy w miesiącu po godzinie. Wtedy to jest dopiero święto. Szykowanie się na takie widzenie zaczyna się od rana. Trzeba ładnie się uczesać, umalować. Normalnie wtedy się czuję, jakbym do teatru szła ;). Tylko ta godzina mija tak szybko…. I znowu jest smutek i żal i oczekiwanie na następne widzenie. Oczywiście mamy jeszcze możliwość dzwonienia. Wygląda to tak, że na korytarzu są dwie budki telefoniczne i mamy 10 minut rozmowy przez telefon od poniedziałku do piątku. W soboty i niedziele nie mamy telefonów. Często jest tak, że tyle się chce jeszcze powiedzieć przez telefon, a tu niestety koniec. Myślę, że chyba już wszystko opisałam. Jeśli któryś z Czytaczy chce się jeszcze czegoś dowiedzieć, niech zapyta, na pewno odpiszę. Magda
Za więzienne mury można trafić tylko na dwa sposoby: albo jako pracownik, albo jako więzień. Nam udało się sprawdzić, jak od środka wygląda Areszt Śledczy w Poznaniu. Zobacz, w jakich Poświadczenie zgodności odpisu dokumentu z oryginałem ma znaczenie prawne. Nie dziwi więc, że w świetle k.p.a. mogą tego dokonywać jedynie wskazane osoby. Zgodnie z art. 76a k.p.a. są to: wnotariusz, adwokat, radca prawny, rzecznik patentowy, doradca podatkowy, upoważniony pracownik organu prowadzącego postępowanie. W związku z epidemią, na osadzonych naniesiono pewne dodatkowe ograniczenia. Łóżka covidowe także w Areszcie Śledczym w Szczecinie. Jak wygląda walka z epidemią za kratami? Szymon .